W blogu pisanym przez bee zobaczyłam niedawno zdjęcie skutej lodem Odry.
Siedząc w przytulnym mieszkanku i tylko patrząc przez okna na gołe drzewa, na języki śniegu na pobliskich trawnikach, prawie nie kojarzę, że to sroga zima wokół. Tak się zapamiętuję w tej pracy, w tym iście babskim niepokoju; z czymś, gdzieś... nie zdążę?
A zimy i we Wrocławiu i jego okolicach potrafią dać się we znaki, mimo że magnolie to u nas zakwitają pewnie najwcześniej w kraju. I seledynowe skulone listki też mamy pierwsi. Wszystko to zobaczę w oknach gdy już przyjdzie czas.
Siedząc w przytulnym mieszkanku i tylko patrząc przez okna na gołe drzewa, na języki śniegu na pobliskich trawnikach, prawie nie kojarzę, że to sroga zima wokół. Tak się zapamiętuję w tej pracy, w tym iście babskim niepokoju; z czymś, gdzieś... nie zdążę?
A zimy i we Wrocławiu i jego okolicach potrafią dać się we znaki, mimo że magnolie to u nas zakwitają pewnie najwcześniej w kraju. I seledynowe skulone listki też mamy pierwsi. Wszystko to zobaczę w oknach gdy już przyjdzie czas.
Mróz dawał się we znaki także w Brzezince; kilku zagrodowej wiosce na uboczu, 46 km od Wrocławia (w stronę Oleśnicy). W listopadzie 1971 Instytut Aktora Teatr Laboratorium zakupił tam, od miejscowych rolników, zrujnowane przedwojenne zabudowania otoczone 10 hektarami lasu. Były tam też, są nadal, drewniany młyn, rzeczka i malowniczy staw.
Wystawa zdjęć A. Paluchiewicza z tego okresu odbyła się w 2009 w ramach "WRO ART"
Odosobnione miejsce, bez bieżącej wody i elektryczności miało służyć nowym, przekraczającym ramy teatru wyzwaniom. Prowadzono tam projekt Teatr Źródeł i inne przedsięwzięcia parateatralne, do momentu ogłoszenia stanu wojennego.
Później obiekt nadal niszczał, pieniędzy na porządną adaptację przez lata brakowało. W 1990 obiekt przejął Ośrodek Grotowskiego lecz, dopiero w 2001 podjęto pilną renowację dachu. Kolejny rok to doprowadzanie unikatowego obiektu do stanu używalności. Obecnie jest tam niewielka część hotelowa, niezbędne zaplecze kuchenno-jadalne oraz wspaniała sala do ćwiczeń i prezentacji spektakli - z dużym kominkiem. Akustyka i klimat do pracy nie-pow-ta-rzalne.
Jak wyglądała Brzezinka w '90 gdy powstał Ośrodek? Z jej ówczesnym stanem można zapoznać się na podstawie fotograficznej dokumentacji jej stanu, dokonanego przez - Bruno Chojaka http://www.grotowski.net/mediateka/ikonografia/n0035b
Także tam zarejestrowano Głos i Ciało, w '06 (19-23.04). Dwie krótkie części; http://www.grotowski.net/mediateka/wideo/glos-i-cialo-staz-zygmunta-molika-brzezinka-2006-fragm-1
Zygmunt Molik w pracy parateatralnej długo, jak twierdził; znaleźć się nie mógł. Nie opuścił jednak Grupy. Zajął się tym co dziś dzierży dumne miano - logistyką. Załatwiał zatem niezbędne sprawy administracyjne, aprowizacyjne i wszystkie inne niezbędne, by, jak określał, "każdy mógł czuć się zabezpieczony". Oczywiście na tyle, na ile było to możliwe w tych zgrzebnych warunkach i czasach. Opowiadał mnie, opowiadał innym; zdobywszy na potrzeby Brzezinki kilka kartonów jaj, przywiózł je na przechowanie do domu. Wielce dumny z siebie umieścił je... w zamrażarce!
Zajęcia w terenie trwały tygodniami, prowadzący czasem tylko na weekend mógł wrócić do domu. Tak więc całe życie toczyło się w borach-lasach, a miejscami w których najczęściej dbano o higienę były okoliczny młyn i staw.
Tak, mniej więcej, wyglądała kąpiel w mroźnej Brzezince.
To zdjęcie jest jednym z trzech z cyklu, wykonał je (jak sądzę, choć mam je w domowym archiwum) Andrzej Paluchiewicz
W wykonaniu Andrzeja powstało wiele pięknych zimowych zdjęć, także inne, np. Zygmunta prężącego imponujące wówczas muskuły czy biegającego półnago po okolicznych zaśnieżonych polach choć zima, jak widać, bywała w Brzezince całkiem nie na żarty.
Wystawa zdjęć A. Paluchiewicza z tego okresu odbyła się w 2009 w ramach "WRO ART"
http://www.wrocenter.pl/strony-wystaw/moj-grotowski/- zdjęcia (zakładka) można otworzyć, by na drugim z kolei zobaczyć... mnie wraz z synem, tyłem. Oboje przyodzianych, ja w jeansy, i z dużą czarną torbą.
P.S. W moim archiwum istnieją 3 różne zdjęcia Z.M. kąpiącego się w Brzezince. Jedno z nich miało stanowić okładkę książki "Zygmunt Molik's Voice and Body Work". Takie było zamierzenie autorów: Zygmunta Molika i Giuliano Campo. Nie znam przyczyn, dla których Wydawnictwo finalnie odstąpiło od publikacji jednego z wymienionych zdjęć na rzecz innego, z zupełnie innej "bajki'. Zdjęcie "kąpiącego się" zaświadcza o harcie ducha i ciała aktorów "Laboratorium", o ich gotowości i możliwości pracy w każdych, nawet ekstremalnych warunkach. Wydawcy wydało się jednak, lub jedynie, zbyt śmiałe, zbyt kontrowersyjne (?) Mam nadzieję, że publikując powyższe zdjęcie nie urażam niczyich uczuć estetycznych... ani żadnych innych uczuć.
Nie chcę niczego sugerować, ale może, jeśli już, jeśli już ten wpis czytać to czytać go... po 22.00?
